Z racji tego, że zbliżają się moje kobiece dni, jestem straszliwie niestabilna emocjonalnie. Dodajmy do tego uczucie głodu (zawsze mi towarzyszy przed okresem) i nie ma żadnej diety. Jak się już najem to jestem strasznie ociężała, no i wzdęta, więc dochodzi do głosu leń. No, a miałam ochotę poćwiczyć w niedziele. Dziś wstałam z uczuciem pełności w żołądku i pomyślałam sobie "Koniec z tym!". Chodź bym miała sobie przywiązać ręce do kaloryfera nie będę się objadła wieczorem.
Plan z ćwiczeniami na uda i pośladki zachowany. Dziś przejdę się na małe bieganie, aby sprawdzić czy z biodrem jest lepiej. Ostatnio dbałam bardzo o to, aby go nie obciążyć. Jutro mam wizytę u ortopedy więc zobaczymy czy będę mogła wrócić do ukochanego biegania.
Motywacja na dziś:
![]() |
| Źródło: Link! |

