Suwaczek

Twój Strażnik wagi
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odpoczynek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odpoczynek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Dzień 104 - Niedzielne Kucharzenie

Nie wiem czemu, ale jakoś lubię sobie czasem coś ugotować lub upiec. Z racji tego, że w niedziele Mimi chciał trochę odpocząć i pomalować swoje figurki, ja miałam mnóstwo czasu dla siebie. Przygotowałam więc na obiad pizzę. Najadło się 5 osób, a jeszcze zostało dla niektórych na kolacje.
Mimi pomaga mi ugnieść ciasto :)

Pyszna Pizza
No, ale co robić po obiedzie? Pomyślicie, że jestem szalona, ale ja dalej siedziałam w kuchni. Tym razem robiąc swoją pierwszą zupę - barszcz ukraiński (W domu rodzinnym jakoś nie było okazji). Nie obyło się bez pomocy Mamy Mimiego.  Nie wiem jak Wy, ale ja od niedawna doceniłam zupy, które bardzo mi smakują. Do barszczu zrobiłam jeszcze parę pasztecików z jabłkiem. Wyszły jak zawsze bardzo smaczne.
Paszteciki z jabłek (wytrawne)
Tak też minął mi ostatni dzień długiego weekendu, który jakoś taki wcale długi nie był...
Niebawem zajrzę co tam u Was słychać :)!

piątek, 12 lipca 2013

Dzień 66 - Wreszcie wymarzony urlop...

To już koniec remontu i koniec przeprowadzki na chwilę obecną. Dwie noce na swoim za nami. Co prawda pierwsza była ciężka, bo miałam atak alergii. Winowajcą były inne krople na katar, które mi nie pomogły. No, ale dzisiejszej nocy odespałam wszystko. Najważniejsze jest jednak to, że mogę już przygotowywać z powrotem swoje ukochane owsianki. Nawet Mimi się do nich przekonuje ;).

W ostatnim czasie mam ograniczony dostęp do internetu, w związku z czym ciężko mi na bieżąco kontrolować liczbę spożytych kalorii. No, ale powoli nadrabiam zaległości i przyzwyczajam się do nowego życia. Po urlopie na pewno będzie łatwiej. Z bieganiem mi nie idzie, po tym całym wysiłku jakim jest noszenie rzeczy, sprzątanie i inne - potrzebowałam odpocząć. Codziennie staram się jeździć na rowerze oraz chodzić spacery. Dziś byłam w Puszczy Kampinowskiej. Bez problemów przejechałam trasę z którą miałam okropne trudności jeszcze niedawno (Pisałam o tym na blogu). Napełnia mnie to dumą, że walczę ze swoimi słabościami i lękami. Jutro chcę zrobić wybieganie, może 10 km? Takie mam marzenie, ale proste do wykonania nie jest. Będę słuchać swego ciała, żeby nie zrobić sobie krzywdy.

Jadłospis:
Dzień 64
Śniadanie (7:30):
serek homo 195 kcal
bułka żytnia 200 kcal

II Śniadanie (11:00)
2/3 jajka 52 kcal
kawałek pomidora 12 kcal
2 ogórki kiszone 12 kcal

Obiad (14:00):
pizza 800 kcal
kawa 40 kcal

Kolacja (19:00)
lód typu frugo  83 kcal
pasztecik 48 kcal

W sumie: 1442 kcal
Dzień 65
Śniadanie (8:00):
2 łyżki płatków owsianych 73 kcal
pół szklanki mleka 1,5% 54 kcal
łyżka płatków komosy ryżowej 52 kcal
banan 114 kcal
kawa 30 kcal

II Śniadanie (11:00)
maliny 40 kcal
serek homo 0% 110 kcal
bułka żytnia 200 kcal

Obiad (14:00):
2 naleśniki 340 kcal
warzywa gotowane 62 kcal
11 g rolady ustrzyckiej 35 kcal
kawa 30 kcal

Podwieczorek (19:00)
czereśnie 100 kcal
sernik na zimno 2 kawałki 414 kcal

W sumie: 1654 kcal
Trening:
Środa: jak pisałam wcześniej spacer i odpoczynek.
Czwartek: sprzątanie i odpoczynek.

Motywacja na dziś:
Źródło: Klik!
Czuć urlop w moim kalendarzu ;).
Zaraz zerknę jak wam leci :)!

środa, 10 lipca 2013

Dzień 64 - Chyba już widać koniec...

Nawet nie wiecie jak się cieszę, że małymi kroczkami zbliżam się do końca remontu. Zostały już małe detale (zamocować żyrandol, zamontować wtyczkę do piekarnika, znieść biurko i na koniec posprzątać). Dziś spędzimy pierwszą noc na swoim. Zapowiada się ciekawie ;). Co prawda brakuje nam wielu rzeczy, ale na początku musimy sobie jakoś radzić. Z czasem się dorobimy.

Dziś posprzątałam nieco i ruszyłam do Warszawy - muszę odebrać receptę. Korzystając z okazji, że byłam za wcześnie udałam się do Parku Skarszewskiego. Jak tam jest PIĘKNIE :). Normalnie można leżeć cały dzień i radować się tym widokiem. Szkoda, że pogoda ma się popsuć, bo wyprałabym się na kocyk.
Zdjęcie wykonane przeze mnie. LINK!
Rabatek czar ;). Zdjęcie wykonane przeze mnie. Link!
Z dietą nieco gorzej. Ponieważ mam kobiece dni i w zasadzie cały czas głodna chodzę. Oczywiście głodna słodkiego, tłustego i złego jedzenia. Wczoraj troszkę sobie pofolgowałam, bo były lody. No, ale od jutra już pełna mobilizacja i powrót do normalności. Co prawda babcia robi imieniny, ale spróbuje nie jeść tortu. Poskubie owoce ;).

Jadłospis z wczoraj:
Śniadanie (8:00):
150 g twarogu chudego 120 kcal
2 łyżeczki dżemu 60 kcal
bułka żytnia 200 kcal
kawa z mlekiem 25 kcal

Obiad (13:00):
muszelki nadziewane szpinakiem 450 kcal
8 orzeszków ziemnych 45 kcal

Podwieczorek (17:00):
2 gałki lodów 245 kcal
maliny 40 kcal

Kolacja (19:00)
150 g twarogu półtłustego 200 kcal
2 łyżeczki dżemu 60 kcal
kajzerka 178 kcal
orzechy ziemne 181 kcal
kawa z mlekiem 25 kcal

W sumie: 1793 kcal

Trening:
Wczoraj: Przebiegłam 5,19 km, spaliłam 520 kcal. Dodatkowo przejechałam na rowerze 7,42 km, spaliłam 310 kcal.
Dziś: Odpoczynek, relaks i dłuuugi spacer.

Motywacja na dziś:
Źródło: Kliknij!
Niebawem zajrzę do was ;)!

środa, 26 czerwca 2013

Dzień 50 - Kontuzja stawu biodrowego?

Uch! Jestem nieco załamana... Wczoraj podczas biegu zaczęło mnie boleć w okolicach stawu biodrowego. Przy 4 km przestało i byłam zadowolona, że to jednak jakiś zakwas lub coś podobnego. Niestety jak się potem okazało po całym wysiłku zdrętwiała mi cała prawa noga. Dziś ćmi mnie lekko podczas chodzenia. Próbowałam rozciągnąć to miejsce lub też rozgrzać, ale puki co nic nie działa. Ból nie jest straszny, jednak dokucza  Jeśli przez tydzień mi nie przejdzie idę do lekarza. Na razie leki przeciwzapalne, galaretka, przerwa w bieganiu i odpoczynek. Macie jakieś inne wskazówki? Czy mogę wykonywać jakieś inne ćwiczenia nie angażujące stawu biodrowego?

Wczoraj byłam również z moim psem u weterynarza. Miała mu zdjąć kamień z zębów. Niestety bez narkozy się to nie odbędzie. Kubuś stwierdził, że będzie Panie gryzł ilekroć zbliżą się do jego zębów. Cóż chyba go rozumiem, bo do stomatologa sama nienawidzę chodzić.

Dziś miałam troszkę nerwów w pracy. Niby nic się nie dzieje, ale po głowie mi się obrywa. Po pracy byłam z Mimi zwrócić półkę do IKEII. Okazało się,  że w środku, była jakaś inna. Korzystając z okazji i samochodu udało nam się kupić zlewozmywak z szafką. Przerażenie mnie ogarnia, bo ciągle czegoś brakuje, a środków stale ubywa.

Jadłospis:
Dzień 49

Śniadanie (5:30):
2 łyżki płatków owsianych 73 kcal
pół szklanki mleka 1,5% 54 kcal
łyżka płatków komosy ryżowej 52 kcal
banan 114 kcal
łyżeczka słonecznika 28 kcal

II Śniadanie (10:00):
jogurt activia do picia 150 kcal
sok marchwiowo-selerowy 95 kcal
kawa zbożowa z mlekiem sojowym 40 kcal

Lunch (12:30):
350 g bobu 231 kcal
Activia naturalna 121 kcal
sok warzywny z imbirem 78 kcal

Przekąska (16:45):
250 g czereśni 153 kcal

Obiadokolacja (18:00):
300 g bobu 198 kcal
banan 114 kcal

W sumie: 1501 kcal
Dzień 50
Śniadanie (5:30):
muesli 224 kcal
pół szklanki mleka 1,5% 54 kcal

II Śniadanie (10:00):
jogurt activia do picia 142 kcal
sok marchwiowy 68 kcal

Lunch (12:30):
2 paluszki rybne 148 kcal
1,5 łyżki kuskus 65 kcal
3 ogórki kiszone 18 kcal
banan 114 kcal

Obiadokolacja (19:00):
lasagne ze szpinakiem (dietetyczna) 340 kcal
2 kajzerki 335 kcal
twaróg 105 kcal
1,5 łyżeczki dżemu 35 kcal
2 łyżeczki miodu 78 kcal

W sumie: 1726 kcal
(tak się kończy nie jedzenie pół dnia!)

Trening:
Wczoraj przebiegłam 6,58 km. Spaliłam 693 kcal oraz przespacerowałam  ok. 3 km, spaliłam ok. 250 kcal. Razem: 943 kcal
Dziś: Odpoczywam (to plan na najbliższe dni)

Motywacja na dziś:
Źródło: klik! oraz Tumblr!
Kolejny dowód, że można. Wystarczy chcieć :)

Ja się nie poddam, dalej walczę z wagą. Mimo, że na razie mam mniejsze pole manewrów :(.