Suwaczek

Twój Strażnik wagi
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rower. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rower. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 sierpnia 2013

Dzień 109 - Uśmiechnięta sobota i nowy pomysł...

Nareszcie weekend! Myślałam, że do niego nie dożyje, bo Piątek powitałam już hasłem "Nie mam sił!". Nawet kawa mi nie pomagała! No, a dziś obudziłam się sama o 8:30, szybko się wyszykowałam i razem z Mimim ruszyliśmy na bazarek. Kupiliśmy pyszny wiejski chleb, wiejskie jajka i wiele, wiele innych rzeczy. Zjedliśmy śniadanie i przyszła pora na sprzątanie. Wydaje się, że to takie zwykłe i codzienne chwile, ale czas nam z Mimim mijał bardzo wesoło.

Kiedy zbliżała się pora obiadu zabraliśmy się za przygotowania. Ja tradycyjnie posiedziałam nieco dłużej w kuchni, ponieważ robiłam również zupę na kolacje. Jest to druga w mojej karierze, wyszła o niebo lepsza od pierwszej. Następnie lekko na siłę wyciągnęłam Mimiego na rower. Ani się obejrzeliśmy, a 10 km było za nami za nami. Jeśli o mnie chodzi nic mi więcej do życia nie potrzebne :). Czysta radość i odpoczynek.

Jutro wybieramy się do mojego domu odwiedzić mamę i Kubusia. Momentami strasznie tęsknie za moim pieskiem. W nowym domu nie ma warunków, aby go zabrać na weekend.

Na mojej liście blogów pojawił się nowy blog: Drugie Śniadanie, Lunch Box, Lunch - przepisy. Ostatnio przeglądając blogi kulinarne w poszukiwaniu pomysłu na obiad i aż zdziwiła mnie ilość blogowych śniadań (a gdzie 2 śniadania? Lunche?). Ze śniadaniami jakoś problemów nie mam, ale już z drugim OGROMNY! Zawsze się zastanawiam co wziąć? Bo ileż razy można jeść w pracy jakiś tam jogurt? Dodatkową inspiracją stała się dla mnie moni1255 we wpisie expresowe placki dla głodomora, gdzie pochwaliła się swoim 2 śniadaniem do pracy. Troszkę też poszperałam i znalazłam parę blogów o Lunchboxach, ale nie jest ich wiele. Więc postanowiłam dołączyć do ich grona. To będzie dla mnie wyzwanie, aby w pracy jeść zdrowiej i nie jeść tylko samych jogurtów. Trzymajcie kciuki.
Źródło: Klik!

poniedziałek, 29 lipca 2013

Podsumowanie 12 tygodnia

Cóż lenistwo i łakomstwo zwodzi mnie na manowce. Czy ja nie potrafię inaczej niż bez zakazania sobie wszystkiego? Poważnie się nad tym zastanawiam. Lipiec się kończy, puki co nie przytyłam, ale fajnie było by dalej chudnąć. W związku z czym powoli szykuje postanowienie na sierpień, ale o tym w podsumowaniu miesiąca (Już 31 lipca!).

Dietę udało mi się trzymać w tygodniu, nie jadłam też słodyczy, jednak weekend już nie był tak udany. W dużej części jestem sobie sama winna. Przez to, że spaliłam w sobotę naprawdę dużo kalorii pozwoliłam sobie na batona - Snickersa (Dawno nic mi tak nie smakowało). W niedziele łakomstwo wzięło górę i były lody oraz ciastka. Wyrzutów sumienia nie ma, ale od sierpnia już nie będzie takiej taryfy ulgowej.

[DIAGRAM Z KALORYCZNOŚCIĄ POSIŁKÓW]
dodam wieczorem :)

Wysiłek również pozostawił wiele do życzenia. W piątek poszłam na zakupy, zjadłam kolację i poszłam spać. W sobotę była upragniona wycieczka do Modlina, a w niedziele błogie lenistwo - bo sił po Modlinie brakło.
Kliknij w obrazek, aby powiększyć. Moje Spalone Kalorie!

Drugi Tydzień, który przebimbałam i jeśli mam być szczera, mam nadzieje, że ostatni.
Postanowienia będą dopiero na sierpień. Przez te 3 dni pilnuje kalorii, staram się jak najwięcej ruszać i nie umrzeć od tych upałów!

poniedziałek, 22 lipca 2013

Dzień 76 - Nie łatwo pisze się o własnych porażkach...

Kolejny tydzień za mną. W tygodniu szło mi nieźle, ale już z weekendu jestem bardzo niezadowolona. Zabrakło mojej samokontroli. Podsumowania nie będzie, bo przez weekend kalorii nie liczyłam, a teraz nie pamiętam co dokładnie jadłam.

Powróciły moje wieczorne ataki głodu. Wcześniej w takich momentach szłam biegać i było po problemie. Niestety rower nie działa na mnie w ten sposób i muszę szukać innego sposobu. Może macie takie problemy i znacie na nie sposoby?

W tym tygodniu słodyczy absolutnie nie jem! Chodź bym wyła z potrzeby. NIE MA! Ponieważ podejrzewam, że moje wieczorne podjadanie po części pojawia się po zjedzeniu słodkiego, a jeszcze dodać do tego stres i żołądek staje się dziurą bez dna!

Z biodrem u mnie coraz lepiej.  Ostatnio nie czuje go wcale, nawet jak szybko idę. Jeszcze tydzień je podleczę i kto wie, może w niedziele wybiorę się na bieganie. Ciekawa jestem czy noga wytrzyma. Puki co dalej rower i oczekiwanie na 6 sierpnia (wizyta u ortopedy).

Jadłospisu i Treningu dziś nie dodaje, bo i nie ma się czym chwalić. W tym tygodniu udało mi się 5 razy wyjść na rower. Szkoda tylko, że tak wolno spala się na nim kalorie :(.

Motywacja na dziś
Źródło: klik!
A jak Wam minął weekend? Z dietą, a może bez?

czwartek, 18 lipca 2013

Dzień 72 - Rower i biodro

We wczorajszym wpisie dosyć mocno rozwodziłam się na temat mojego roweru. Okazuje się, że dętki są całe i zdrowe! Potrzebna im była męska ręka przy wpompowaniu powietrza. Ja chyba mam za mało siły albo jestem pierdołą. Każda z wersji jest możliwa, ale najważniejsze, że rower działa bez zarzutu. Wczoraj przetestowałam go w miejskim terenie, a niebawem przejadę się na jakieś trudniejsze tereny. Jedyne co bym chciała to amortyzacja kierownicy, ale do tego trzeba nowego roweru. Więc muszę sobie radzić bez.

Może zastanawiacie się czemu z biegania przesiadłam się na rower? Otóż niestety kontuzja biodra nie przestała mi dokuczać. Po każdym biegu bolało mnie w pachwinie i kulałam. Niestety obawiam się, że chyba moja tusza może tu być winna, bo podobne objawy mam przy dźwiganiu. Na 8 sierpnia umówiona już wizyta u ortopedy. Do tego czasu jeżdżę na rowerze, który mocno odciąża moje nogi i pozwala na pozostaniu w formie :). Dodatkowo planuje zacząć ćwiczyć, chociaż czasu ciągle brak. ZOBACZYMY, ZOBACZYMY ;).

Jadłospis z wczoraj:
Śniadanie (5:30):
kajzerka 178 kcal
ser żółty 70 kcal
2 plasterki salami 40 kcal
ketchup 14 kcal

II Śniadanie (9:30):
jogurt truskawka- poziomka 172 kcal

Lunch (12:30):
2 kromki razowego 150 kcal
domowy kebab z kurczaka 168 kcal
musztarda 27 kcal
pomidor 26 kcal
2 ogórki kiszone 12 kcal
kawa 30 kcal

Kolacja (17:50)
5 pierogów z jagodami 410 kcal
łyżka jogurtu 15 kcal
szczypta cukru 7 kcal
paluszki włoskie 34 kcal

Po rowerach (19:30)
arbuz 70 kcal
paluszki włoskie 68 kcal

W sumie: 1491 kcal

Trening z wczoraj:
Przejechałam na rowerze 8,12 km i spaliłam 319 kcal.

Motywacja na dziś:
Źródło: Klik!
Pamiętajcie, że pomimo przeciwności losu nie należy się poddawać!

środa, 17 lipca 2013

Dzień 71 - Ciężka jazda na rowerze

Ostatni dzień urlopu spędziłam w naszym nowym domku. Przygotowałam się do pisania magisterki, poszłam na zakupy, pograłam w Wiedźmina I (kupiłam go w grudniu i dopiero niedawno znalazłam czas na grę - troszkę żałosne), zrobiłam pranie i zjadłam obiad. Z racji tego, że siedzieć w domu mogę, ale tylko do pewnego momentu. Postanowiłam moją drugą połówkę odebrać z pracy.

Jeżdżenie komunikacją miejską jednak nie zabiło mojej potrzeby na aktywność fizyczną, a więc wybrałam się sama na rower. Z racji tego, że mój rower trafił do Łomianek miałam ku temu dużą motywację. Od razu przypomniałam sobie o jego wadach. Od początku mam straszne problemy z siodełkiem (szczerze poważnie myślę o zakupie nowego). Zajechałam więc do serwisu i Pan mi go nieco poprawił za darmo - czym mnie zszokował, bo kiedyś zapłaciłam za to 5 zł i nie było lepiej. Na dodatek, najprawdopodobniej pękła dętka i to chyba nie jedna, a obie. Muszę je wymienić. Możecie mi uwierzyć, że strasznie ciężko się jeździ na kapciach, wróciłam cała mokra. Na plus dodam, że mam już swój koszyczek przy rowerze, więc będzie on częstym towarzyszem zakupów :).

Dziś pierwszy dzień w pracy po 2 tygodniach przerwy. Nie jest łatwo, ale bardzo miło słyszeć, że brakowało mnie chłopakom. Miło z ich strony, szczególnie, że rzadko słyszę coś miłego w pracy.

Jadłospis z pon. i wt.:

Dzień 69 
Śniadanie (8:30):
ciabatta 205 kcal
120 g twarogu chudego 118 kcal
łyżeczka miodu 39 kcal
kawa 50 kcal

Śniadanie (11:30):
ciabatta 205 kcal
120 g twarogu chudego 118 kcal
2 łyżeczki miodu 78 kcal
kawa 50 kcal
100 g winogron 69 kcal

Obiad (16:70):
ryż z warzywami 200 kcal
2 paluszki rybne 148 kcal
1/3 pomidora 9 kcal
kawa 50 kcal

Kolacja (19:00)
bułka z dynią 200 kcal
sałatka z tuńczyka 350 kcal

W sumie: 1889 kcal

Dzień 70
Śniadanie (7:00):
2 łyżki płatków owsianych 73 kcal
pół szklanki mleka 1,5% 54 kcal
łyżka płatków komosy ryżowej 52 kcal
banan 114 kcal
kawa 30 kcal

Śniadanie (10:00):
jagodzianka 300 kcal

Obiad (14:00):
mały kotlet 268 kcal
ziemniak 98 kcal
mizeria na jogurcie 70 kcal

Podwieczorek (16:00)
latte 90 kcal

Kolacja (19:00)
twaróg chudy 96 kcal
dżem truskawkowy 46 kcal
bułka żytnia 200 kcal
winogrona 69 kcal

W sumie:  1560 kcal
Trening:
Poniedziałek poza lekkim dopakowaniem się i znoszeniem kilku pudełek, a potem rozpakowywaniu - nic.
Wtorek: krótka przejażdżka na rowerze z pękniętą dętką i przeskakującym siodełkiem (ostra jazda!)

Motywacja na dziś:
Źródło: Klik!
Dziękuje za wspaniałe komentarze :)

sobota, 22 czerwca 2013

Dzień 46 - Sporo się dzieje

Witajcie!

Dziękuje wam za wspaniałe komentarze jakie mi zostawiacie na blogu :). Strasznie fajnie się je czyta, a czytam każdy i możliwie szybko staram się na nie odpowiadać. Ostatnio mam mniej czasu na bloga, stąd notatki dodaje co drugi dzień. Mam nadzieje, że niebawem uda mi się do was pisać codziennie.
Mały kolaż ;)
W fotograficznym skrócie:
1. Woda arbuzowa - gdy człowiek ma ochotę na coś więcej niż wodę. W smaku miło mnie zaskoczyła.
2. Need a hero?
3. Takie tam w porannym słońcu ;)
4. Skład smoothisa ze zdjęcia 8. Melon, malina, szpinak.
5. Owsianka na zimno z arbuzem. (Znalazłam na czyimś blogu, dodam link jak sobie przypomnę)
6. Widoki podczas sobotniego biegu
7. Dwa zdjęcia: Karciana gra w GOSU. Naprawdę fajna sprawa ;).
8. Mój smoothes. Niestety w smaku mnie troszkę zawiódł.

Co poza tym? Cóż dziś kupiliśmy płytę indukcyjną do kuchni, piekarnik już mamy. Wybraliśmy również blat. Będzie cudowny. Udało nam się dostać narożną półkę, której nie kupiliśmy w poniedziałek. Ustaliliśmy kolor frontów w kuchni. Jak jeszcze uda nam się je kupić, to będzie wspaniale. Jestem przeszczęśliwa. W 2 tygodniu lipca, planuje przeprowadzkę! Czy sobie dam radę?

Dziś ok. godz. 7:30 wyszłam biegać. Przebiegłam 6,5 km i niestety pogoda mnie pokonała. Po powrocie do domu walczyłam z nudnościami. Podejrzewam, że to wina upału i może za małego nawodnienia. Co prawda wypiłam po drodze 0,75 l. No, ale może potrzebuje więcej? Okropne uczucie, nie polecam.
Na wieczór jednak nie mogłam usiedzieć w miejscu. W związku z czym z Mimim wybiegliśmy jeszcze na rower. Pogoda była zdecydowanie lepsza, a w Lasku dodatkowo było chłodniej. Gdyby nie komary, przesiedziałabym tam cały ten upał!

Jadłospis:
Dzień 45
Śniadanie (5:30):
2 łyżki płatków owsianych 73 kcal
pół szklanki mleka 1,5% 54 kcal
arbuz 40 kcal

II Śniadanie (10:00)
Activia do picia 219 kcal
arbuz 70 kcal

Lunch (13:00)
zupa pomidorowa 97 kcal
makaron 190 kcal
jabłko 94 kcal
powerade 120 kcal

Obiad (17:30):
2 młode ziemniaczki 130 kcal
ryba 100 kcal
fasolka szparagowa 50 kcal
truskawki 50 kcal

Kolacja (20:00):
kajzerka 178 kcal
80 g sera białego półtłustego 106 kcal
dżem 2 łyżeczki 76 kcal

W sumie: 1647 kcal
Dzień 46
Przed biegiem (7:30):
banan 114 kcal
oshe zero 8 kcal

Śniadanie (9:00):
2 kromki chleba 140 kcal
2,5 łyżeczki dżemu truskawkowego 91 kcal
40 g twarogu  53 kcal
2 ogórki małosolne 22 kcal

II Śniadanie (13:00)
2 miski barszczu ukraińskiego 185 kcal

Obiad(14:00)
2 młode ziemniaczki 130 kcal
malutki kotlet kurczaka 170 kcal
kalafior z bułką tartą 90 kcal
mizeria 65 kcal

Na rowerze(18:30)
kawa mrożona 130 kcal

Kolacja (20:00):
większa kromka chleba 100 kcal
80 g twarogu  106 kcal
ogórek małosolny 11 kcal
2,5 łyżeczki dżemu truskawkowego 91 kcal
kalafior 50 kcal

W sumie: 1556 kcal
Trening:
Wczoraj pokonało mnie 8 h spędzonych w pracy w strasznym upale.
Dziś udało się przebiec 6,52 km. Spaliłam 684 kcal. Ponadto przejechałam na rowerze 11,76 km, spalając 491 kcal.
W sumie dziś spaliłam: 1175 kcal!

Motywacja na dziś:
Źródło: Kliknij!
Dziś to już koniec. Jutro oczywiście podsumowanie tygodnia! Jak wam mija weekend?

sobota, 15 czerwca 2013

Dzień 39 - Bieganie, Szkoła i Rower

Kolejny dzień, który mi za szybko zleciał! Może to przez to, że od rana na najwyższych obrotach. Pół godziny po przebudzeniu wyszłam na bieganie. Udało mi się przebiec 5 km! Łatwo nie było, ale mój upór zdziałał swoje. Po tym wspaniałym wysiłku, wyszykowałam się do szkoły na kolokwium. Sprawdzenie wiedzy z pół roku ćwiczeń do najłatwiejszych nie należało, zabrakło mi tylko jednej rzeczy, więc liczę na coś w okolicach 4.

Zadowolona pojechałam do Łomianek, gdzie mój Mimi dzielnie walczył z kuchnią. Malował ją na bardzo smaczny kolor - Grecka chałwa :D. Jestem z niego taka dumna, bardzo stara się, abyśmy jak najszybciej zamieszkali razem.

A ja jestem okropna, bo wyciągnęłam go na rower i mrożoną kawę. To znaczy, mój mężczyzna kawy nie znosi, ale zadowolił się lodem. A rower wspaniała sprawa, polecam szczególnie w tą pogodę. Las Młociński moja druga miłość po Kampinosie. Wszędzie zielono, ptaków śpiew. Och... rozmarzyłam się. Szkoda tylko, że dużo ludzi było i nie można było odpocząć na trawie.



Jadłospis na dziś:
Przed Biegiem (5:30):
banan 114 kcal
izotonik 115 kcal

Śniadanie (7:30):
2 łyżki płatków owsianych 73 kcal
łyżka płatków komosy ryżowej 52 kcal
3/4 szklanki mleka 88 kcal
52 g malin 18 kcal
10 g żurawiny suszonej 32 kcal
2 suszone morele 42 kcal

W szkole (10:00)
kawa 31 kcal

II Śniadanie (13:30)
kromka chleba 70 kcal
serek wiejski lekki 162 kcal
garść trusawek 20 kcal

Obiad (15:00)
malutki kotlet z kurczaka 200 kcal
sałatka grecka 150 kcal
leczo warzywne 74 kcal
ziemniak gotowany 65 kcal

Na rowerze (16:30)
Frappe na chudym mleku.80 kcal

Kolacja (19:00):
2 kromki chleba 140 kcal
80 g białego sera 106 kcal
2 łyżeczki dżemu wiśniowego 60 kcal
miseczka truskawek 50 kcal

W sumie: 1742 kcal

Trening na dziś:
Przebiegłam 5,18 km. Spaliłam 550 kcal.
Przejechałam na rowerze 12,36 km. Spaliłam 514 kcal.
W sumie spaliłam 1064 kcal!

Motywacja na dziś:
Źródło: Klik!

czwartek, 30 maja 2013

Dzień 23 - Spalam kalorie, a tłuszcz płonie!

To był intensywny dzień, ale znalazłam nawet czas na drzemkę. Wstałam rano, bo wkoło 6.30! Człowiek ma dzień wolny i zamiast się wyspać to wstaje niemal jak do pracy. Jedynym plusem porannego biegu było to, iż poranne ulice są spokojne, a świecące słońce dodawało uroku i motywowało do działania. Przebiegłam ponad 6 kilometrów wspaniałą trasą! Mijałam gospodarstwa agroturystyczne i żółto - zielone pola... Chwilami  było ciężko, ale widoki wynagradzały trud wkładany w bieg.

Po wszystkim zjadłam śniadanie, a Mimi ogłosił, że zrobimy sobie wycieczkę rowerową. Pamiętając ostatnią wycieczkę, rzuciłam: "Tylko nie do Puszczy!".  Jak myślicie, gdzie się udaliśmy? Do Puszczy Kampinowskiej. Przyznam bez bicia, że było o niebo lepiej... Trasa była momentami trudna, ale dawałam dzielnie radę. Mimi co i rusz chciał pomagać. Jak go nie kochać? No i wyszło nam w sumie ok. 30 km wycieczki. Pupa boli od siodełka! Ale warto było. Dziś spaliłam mnóstwo kalorii!



Jadłospis na dziś:

Przed biegiem (7:00)
mały banan 100 kcal

Śniadanie (8:30):
50 g sera białego półtłustego 67 kcal
łyżeczka miodu 39 kcal
2 kromki razowego 150 kcal
kawa z mlekiem mała 20 kcal

Przed rowerem (10:40)
banan 114 kcal

Na rowerze (10:50-14:00):
suszone jabłko "chipsy" 108 kcal
Oshee 180 kcal
jogurt owocowy 200 kcal

Obiad (15:00):
pieczone ziemniaczki 139 kcal
mizeria 70 kcal
łosoś 2 kawałeczki 201 kcal

Kolacja (18:30)
naleśnik 170 kcal
ser biały półtłusty 67 kcal
łyżeczka dżemu wiśniowego 23 kcal
jajko 78 kcal
3/4 pomidora 20 kcal

W sumie: 1746 kcal

Trening na dziś:
Przebiegłam 6,16 km. Spaliłam 662 kcal.
Przejechałam na rowerze 29,15 km. Spaliłam 1256 kcal.
W sumie: 1918 kcal spalono!

   


Motywacja na dziś: 

Źródło: klik!

I jak idziecie jutro do pracy/szkoły czy macie wolne? Ja niestety siedzę w pracy :/.

poniedziałek, 27 maja 2013

Dzień 19 - Mnóstwo spalonych kalorii i pizza

Wczoraj nie pisałam, bo zabrakło mi czasu przez napięty dzień. Rano udało mi się przebiec ok. 7,5 km, to była wspaniała trasa i niesamowita przygoda. Znalazłam parę ciekawych miejsc do biegania. Spotkałam sporo biegaczy. Sama radość!

Następnie wyszykowałam się i pojechałam po narzeczonego, który wrócił z wyjazdu i biedny jeszcze na mnie czekał (Dziękuje Ci Kochanie!). Pojechaliśmy do Łomianek i ustaliliśmy, że pójdziemy na krótką przejażdżkę rowerem. Na początku staraliśmy się jechać po jezdni w Łomiankach (Bo Policja bardzo łapie rowerzystów jeżdżących po chodnikach). Autobus prawie wjechał na Mimiego, a my byliśmy jak te zawali drogi. Na szczęście, daleko nie trzeba było jechać. Mieliśmy po Puszczy Kampinowskiej zrobić małe kółko i wrócić. Mimiemu jednak pomyliły się szlaki i wyszła spora wycieczka ze spektakularna końcówką. Której, ani mój rower, ani moje nerwy nie zniosły. Wjechaliśmy na bagna. Droga przypominała jedno wielkie błoto, rower miejski niestety nie dawał rady, Mimi miał nieco lepszą sytuacje na swoim rowerze górskim. Komarów chmary. A my zamiast zawrócić, to pojechaliśmy dalej... Okropne przeżycie! Nigdy więcej nie chce tego powtarzać, chyba że na lepszym rowerze i gorzej ubrana. Wtedy mogłoby być całkiem ekstremalnie. Po wszystkim musiałam umyć buty i nogi oraz obydwa rowery, dodatkowo wklepać sporo Fenistilu w ugryzienia. Nie zgadniecie, gdzie mnie najbardziej pogryzły? Za uszami! Uch!

W związku z tym, że udało mi się wczoraj spalić 1600 kcal oraz żeby spełnić zachciankę kulinarną Mimisia (prosił mnie już chyba od tygodnia), poszliśmy na pizzę. Było przepyszne, jednak nie będziemy tego powtarzać w najbliższym czasie, a wręcz zamierzam teraz przez miesiąc nie jeść pizz, kebabów, fast foodów typu McDonald, KFC). - Więcej w podsumowaniu tygodnia już dziś wieczorem!

Jadłospis z wczoraj:
[zamieszczę wieczorem]

Trening z wczoraj:
Przebiegłam 7,48 km. Spaliłam: 821 kcal.
Przejechałam na rowerze: 19,46 km. Spaliłam: 864 kcal
W sumie spaliłam: 1685 kcal!


Moja Motywacja:
Źródło: klik!
A jak wam minął weekend? Ile kalorii spaliliście?